Długi przedawnią się szybciej

Od dziś wierzyciele mają 6 lat, a nie 10 na dochodzenie swoich należności. Po tym okresie dług ulegnie przedawnieniu. Firmy windykacyjne nie wykorzystają już tak łatwo luk w prawie. To część zmian wynikająca z nowelizacji przepisów prawa cywilnego.

Mniej czasu dla wierzycieli

Długi przedawnią się szybciej

Bez dwóch zdań długi trzeba spłacać. To nie tylko rosnące obciążenie dla budżetu – długi wiążą się przecież z odsetkami, które z miesiąca na miesiąc są coraz większe – ale także balast psychiczny. Niezależnie od powódek, dla których dłużnik wpadł w takie tarapaty musi się liczyć z tym, że przyjdzie mu uregulować zaległe zobowiązania. Co jeśli unika odpowiedzialności i nie chce dobrowolnie ich spłacić? Wierzyciel skieruje sprawę do sądu. Organ ten z kolei wyda nakaz egzekucji. Następnie do akcji wkroczy komornik. Czas, który ma na odzyskanie należności jest jednak ograniczony. Po jego upływie – czyli po przedawnieniu – dochodzenie roszczeń wobec dłużnika nie powinno mieć miejsca. Dotychczas wierzyciele mieli na to 10 lat. Od dziś ten czas jest krótszy i wynosi 6 lat. To efekt nowelizacji przepisów prawa cywilnego, zaproponowanej przez Ministerstwo Sprawiedliwości.

Istota przedawnienia

Przedawnienie jest istotne z kilku powodów. Po pierwsze dłużnik nie żyje w ciągłym niepokoju, że przez nieopłaconą ratę za telewizor sprzed 20 lat przyjdzie mu uiścić wielokrotność tej kwoty lub – co gorsza – trafi do więzienia. Oczywiście nerwowości można uniknąć – wystarczy spłacać zobowiązania w terminie. Czasami jednak – a powody tego mogą być różne – jest to trudne lub wręcz niemożliwe. Po drugie, jeśli wierzyciel nie kwapi się do odzyskania długów, to może być to sygnał, że nie jest tym zainteresowany. Do tej pory, jeśli przepisy nie określały czasu przedawnienia, to domyślnie wynosiło ono 10 lat. Teraz następować będzie zatem 4 lata wcześniej. Termin roszczeń dotyczący prowadzenia działalności gospodarczej oraz świadczeń okresowych pozostaje taki sam i wynosi 3 lata. Zmianie ulega za to sposób liczenia biegu przedawnienia. Zgodnie ze znowelizowanymi przepisami kończyć się będzie wraz z ostatnim dniem roku kalendarzowego. Zostaje on zatem nieco wydłużony. „Rozwiązanie będzie stanowić ułatwienie dla samych wierzycieli, którzy nie będą musieli dokonywać szczegółowych obliczeń” – poinformował resort.

Łatanie luk w prawie

Krótszy okres przedawnienia to nie jedyna zmiana. Po 9 lipca firmy windykacyjne nie będą mogły dochodzić przedawnionych roszczeń. Formalnie już teraz jest to niemożliwe. Luki w prawie sprawiają jednak, że wspomniane przedsiębiorstwa i tak odzyskują długi, których – w myśl prawa – odzyskiwać nie powinny. Jak to możliwe? Windykatorzy „kupują” zobowiązania – nawet te przedawnione. Następnie dzwonią do dłużników żądając spłaty i stawiając warunki. Adresat takich telefonów, przekonany o tym, że przecież już wyszedł z długów ignoruje to – taki tok postępowania wydaje się być czymś normalnym. Windykator kieruje jednak sprawę do sądu, o czym informuje dłużnika i właśnie w tym momencie zaczyna się cała zabawa. Postępowanie odbywa się bez udziału stron. Sąd wydaje nakaz zapłaty na podstawie przesłanych dokumentów. Dopiero, gdy dłużnik złoży sprzeciw, w którym podniesie zarzut przedawnienia sprawa zostanie zakończona po jego myśli. Jeśli w sprzeciwie nie nadmieni o przedawnieniu i tak będzie musiał uregulować należności, przedawnione należności. Była to ogromna luka w prawie, którą bardzo często wykorzystywali windykatorzy. Sąd, nawet zdając sobie sprawę z przedawnienia, nie mógł podnieść tego argumentu, bo obowiązek ten spoczywał na dłużniku. Teraz organ sprawiedliwości z urzędu będzie weryfikować czy roszczenie jest przedawnione. Windykatorzy bardzo często korzystali z tej furtki i egzekwowali przedawnione należności, a osoby, które nie znały prawa, bardzo często dawały się na to nabrać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *